Art

Rak: śmiertelność wcale się nie zmniejsza

23.03.2016
Rak: śmiertelność wcale się nie zmniejsza

Rak jest główną przyczyną śmiertelności w Europie.

Zgony spowodowane chorobami nowotworowymi stanowią aż 37% przedwczesnych zgonów (przed ukończeniem 65. roku życia) w krajach Unii Europejskiej i są największą przyczyną śmiertelności1. W 2012 roku ponad 1,25 miliona Europejczyków zmarło na raka. U mężczyzn odnotowuje się wyższy odsetek śmierci z powodu raka w porównaniu do kobiet: na 100 000 mieszkańców w przypadku mężczyzn przypada aż 358 przypadków śmiertelnych2.
Najwyższy w Europie odsetek zgonów spowodowanych chorobami nowotworowymi u mężczyzn odnotowano w Chorwacji, Litwie, Łotwie, Estonii, Słowenii, Słowacji, Polsce i na Węgrzech, (a najniższy - na Cyprze)2. U mężczyzn, najwyższy odsetek zgonów odnotowano z powodu raka płuc i raka jelita grubego, związane z używaniem nikotyny i alkoholu2. Wzrost nikotynizmu u kobiet również w tej grupie prowadzi do zwiększenia umieralności w związku z rakiem płuc. Więc optymistycznie prowadzona przez rządy i instytucje zdrowotne „wojna przeciwko rakowi” nie wygląda na korzystną dla nas. Na razie wygrywa raczej rak. Poczucie szerokiej rzeszy osób, że w dzisiejszych czasach medycyna jest skuteczniejsza w leczeniu raka niż dziesięć lat temu, należałoby więc uczciwie i ściśle zestawić z rzeczywistością.

Iluzja badań przesiewowych

Rzeczywiście, stosowane badania przesiewowe są coraz dokładniejsze i w związku z tym wykrywalność raka we wczesnych stadiach wzrasta. Jest to korzystne, bo prawdą jest, że łatwiej leczyć raka we wczesnych stadiach. Natomiast im młodsi dorośli, u których wykrywany jest rak, tym trudniej go wyleczyć. Tym niemniej, wczesne wykrywanie może stworzyć pewną iluzję. Nawet jeśli w ostatecznym rozrachunku nie będziesz żyć dłużej, to „przynajmniej” dłużej byłeś chory. Stąd wrażenie, że leczenie było skuteczniejsze, gdyż wydłużył się czas życia od wykrycia raka. W związku z rozwojem technik badań obrazowych w ciągu ostatnich dziesiątków lat jesteśmy w stanie wykrywać całkiem małe zmiany nowotworowe. Problemem jest jednak, że nigdy nie wiadomo z wyprzedzeniem, jak będzie przebiegał rozwój guza.
Istnieje system gradacji umożliwiający pomiar agresywności danego guza, ale nie jest on w 100% wiarygodny. Zawsze istnieje ryzyko podjęcia bolesnego leczenia, czasem nawet prowadzącego do inwalidztwa, podczas gdy guz i tak nigdy by się nie rozwinął. Często są to zmiany zwane borderline (graniczne), które rozwijają się powoli i w ogóle nie są niepokojące u osób w podeszłym wieku. Badanie przeprowadzone w Cleveland Clinic przez patologów z Detroit (USA) w latach 80. XX w. związane z prostatą3 wykazało, że „raka prostaty” można wykryć u 45% mężczyzn w grupie wiekowej 50–59 lat, jeśli pogrzebie się im igłą w prostacie (badanie zwane biopsją). Proporcja mężczyzn, których można uznać za chorych na raka prostaty, wzrasta do 68% w grupie wiekowej 60–69 lat i do 82% u mężczyzn w wieku 70–79 lat. Nawet w grupie wiekowej 20–30 lat, blisko 10% mężczyzn już ma „raka prostaty”. Ale to wcale nie znaczy, że trzeba podjąć systematyczne leczenie lub poddać pacjenta operacji. Wiele nowotworów prostaty jest „nieprogresywnych”: niektóre nowotwory zanikają (zmniejszają objętość), ponieważ dostają niewystarczający dopływ krwi z dochodzących do nich naczyń krwionośnych; inne zostają „namierzone” przez układ immunologiczny, któremu udaje się je zniszczyć; inne nie są agresywne i pozostają w stanie stagnacji aż do śmierci pacjenta (która następuje z innych przyczyn); jeszcze inne rozwijają się tak powoli, że zanim guz osiągnie niepokojące rozmiary, pacjent zdąży zachorować i umrzeć na inną chorobę. Istnieje wiele biologicznych przyczyn braku rozwoju zmian nowotworowych, które naukowcy dopiero teraz odkrywają4. Likwidowanie guzów z grupy borderline stwarza wrażenie, że udało się uzdrowić pacjenta z raka. Dzieje się tak szczególnie często w przypadku raka piersi i raka prostaty. Wynikają z tego zbędne zabiegi chirurgiczne, potencjalnie prowadzące do inwalidztwa (nietrzymanie moczu, impotencja), ale chorzy są przekonani, że życie im uratowano dzięki „postępowi w dziedzinie medycyny”!

Dlaczego komórki wariują?

U początków guza jest zawsze jedna lub kilka komórek, które zaczynają niewłaściwie funkcjonować: jeszcze nieznana część ich DNA mutuje i nagle mogą się rozmnażać bez ograniczeń, nawet udaremniając reakcję ze strony układu odpornościowego. Zidentyfikowano wiele czynników mutagennych (odpowiedzialnych za mutację komórek):

- tytoń,

- substancje chemiczne (benzeny, alkohol),

- promieniowanie,

- infekcje (bakterie Helicobacter – dla żołądka, Papillomavirus – dla chorób przenoszonych drogą płciową, którymi są rak szyjki macicy i dróg oddechowych, zapalenie wątroby typu B lub C – dla raka wątroby),

- leczenie hormonami syntetycznymi (pigułka antykoncepcyjna, hormonalna terapia zastępcza podczas menopauzy),

- złe nawyki żywieniowe prowadzące do otyłości,

- AIDS (w związku z obniżoną odpornością),

- a także... rzadziej, lecz za to z całą pewnością... leczenie raka. Na przykład intensywna radioterapia piersi lub odbytu może powodować powstanie w naświetlanych miejscach mięsaków. Leczenie ostrej białaczki u dziecka, wymagające naświetlań i wysokodawkowej chemioterapii, bardzo często skutkuje u niego przewlekłą białaczką pod koniec wieku dojrzewania.

Oczywiście, usłyszycie także o dziedziczności, o obciążeniu „genetycznym”, ale tak naprawdę nie mamy najmniejszej pewności, dlaczego i w jaki sposób niektóre geny powodują raka. Być może to, co powiem, będzie szokujące, ale moim zdaniem opowiadanie komuś, że jest obciążony genetycznie albo dziedzicznie rakiem, to tak jakby mu powiedzieć, że nosi „przekleństwo raka”, które ciąży na jego głowie. W niektórych rodzajach nowotworów identyfikuje się ponad 500 anomalii genetycznych – z których żadnej nie można określić wyraźnie jako przyczyny choroby. Wyjątek stanowią „geny raka piersi” BRCA 1 i 2, o których każdy słyszał przy okazji newsów o Angelinie Jolie, która zdecydowała się z tego powodu na usunięcie piersi. W jej przypadku, operacja była prawdopodobnie konieczna (nie wiem, oczywiste jest, że nie mam dostępu do jej dokumentacji medycznej, ale mam zaufanie do ludzi, którzy ją leczyli). A mimo to, nawet w przypadku tych genów, najważniejszymi czynnikami wywołującymi raka pozostaje tryb życia i środowisko. Zjawisko to zostało stwierdzone niedawno, kiedy spostrzeżono, że w parach matek i córek mających te same geny, u matek (urodzonych przed II wojną światową) występuje znacznie mniejsze ryzyko zachorowania na raka piersi niż u ich córek. Są to prace badawcze opublikowane w ubiegłym roku przez kanadyjską badaczkę z Toronto, Joanne Kotsopoulos5.

Badacze to nie cudotwórcy

Jest jeszcze wiele innych kwestii, których nie rozumiemy w związku z rakiem. Na przykład w państwach zachodnich liczba zgonów wywołanych rakiem żołądka, bardzo niebezpiecznym, radykalnie się zmniejszyła w porównaniu z latami 30. ubiegłego wieku, stanowiąc aktualnie mniej niż 2% wszystkich śmiertelnych nowotworów, podczas gdy w pozostałych częściach świata rak żołądka pozostaje na drugim miejscu wśród przyczyn umieralności na raka.
Być może rozwój przechowywania żywności w zimnie, pozwalający uniknąć nadmiaru konserwantów i konserw, leży u źródeł zmniejszenia tej ilości. A zatem to przemysłowi artykułów gospodarstwa domowego zawdzięczalibyśmy ten istotny postęp. Naukowcy wysuwają także hipotezę, że spadek ten jest związany ze spadkiem spożycia produktów słonych, wędzonych lub marynowanych, od czasu rozpowszechnienia lodówek w gospodarstwach domowych. Wydawałoby się więc, że to przemysł rolno-spożywczy byłby odpowiedzialny za spadek liczby zachorowań na raka żołądka. Tak czy inaczej, nie jest to więc związane w żaden sposób z postępem medycyny. A jeśli chodzi o kwestie genetyczne, wszystko wydawało się prostsze na początku: wyobrażano sobie, że DNA to zwykła wstążka z zakodowanymi informacjami na temat rozwoju organizmu, jak to jest w przypadku prostych programów komputerowych. I że w razie problemu lub mutacji wystarczy zmienić kod w programie. Obecnie wiemy, że wszystko to jest o wiele bardziej skomplikowane, ponieważ: istnieje DNA w postaci płynnej i końcówki DNA poza jądrem komórki, geny aktywują się i dezaktywują w czasie, i w zależności od otoczenia, a my nie mamy najmniejszego pojęcia, dlaczego tak się dzieje, mutacje są niekontrolowalne, najczęściej przypadkowe, więc bardzo trudno przewidzieć, w jaki sposób i którym z nich zapobiegać, by uniknąć przekształcenia się komórki w komórkę nowotworową, dwoje bliźniąt może mieć wyjściowo identyczne DNA z takim samym genetycznym ryzykiem zachorowania na raka, żyć w tym samym miejscu i jeść to samo, a i tak u obydwojga nigdy nie dojdzie do rozwoju choroby w tym samym czasie, w takiej samej postaci i z takim samym postępem. Może się zresztą zdarzyć i tak, że u jednego z nich dojdzie do rozwoju choroby, a u drugiego nie. Czynniki środowiskowe, tryb życia, sposób odżywiania determinują ekspresję pewnych genów (nazywamy to epigenetyką) i ich możliwe rozregulowanie. Badania w dziedzinie chorób nowotworowych można porównać z astronomią: nauką, która na początku wydawała się bardzo prosta, w której planety i gwiazdy wydawały się poruszać po mniej lub bardziej regularnych trajektoriach. Ale obecnie odkrywamy w tej dziedzinie coraz bardziej niezrozumiałe zjawiska: „zakrzywienie przestrzeni”, istnienie „antymaterii” albo „światy równoległe”. (Jeśli nie wiesz, o czym piszę, nie musisz się tym martwić. Są to wyrażenia wymyślone po to, by przełożyć słowa na takie równania matematyczne, które trudno jest ogarnąć ludzkim umysłem – nawet jeśli jest to umysł badacza, który dokonuje tych odkryć). W badaniach w dziedzinie chorób nowotworowych jest tak samo. Pacjent słyszy na przykład, że ma ognisko nowotworowe, guz, przerzuty, ale nikt nie wie w rzeczywistości, dlaczego tak jest ani jak będą te zmiany ewoluować, ani jaka będzie
skuteczność leczenia. Zresztą prawie wszystkie sposoby leczenia raka są „empiryczne”. To znaczy, że stwierdzono ich skuteczność, ale nikt nie wie, dlaczego tak naprawdę są skuteczne. Nie są znane nawet ich mechanizmy działania. W ogólnodostępnej prasie obiecuje się nam bezustannie fantastyczne postępy, by nas uspokoić. W rzeczywistości, drepczemy w miejscu, ośmielę się nawet powiedzieć – „bawimy się” (co może jednak nie być najlepiej przyjęte przez chorych...). Dr Leonard Saltz, specjalista w dziedzinie nowotworu jelita grubego z Memorial Sloan-Kettering Cancer Center, najbardziej znanego w USA ośrodka leczenia raka, wyjaśniał na łamach New York Timesa szarą rzeczywistość: Zbyt często zgłaszają się do nas ludzie, myśląc, że najnowocześniejsze leki mogą wyleczyć raka w stadium przerzutów. Często są zaskoczeni, że najnowsze technologie ich nie wyleczą6. Bardzo niezręcznie i niedelikatnie byłoby powiedzieć im «Wszystko co mamy, to lek, który kosztuje 10 000 $ miesięcznie i który średnio przedłuży twoje życie o miesiąc lub dwa». Ale bardzo często taka jest właśnie prawda. W zeszłym tygodniu, Wall Street Journal ogłosił, że firma Pfizer opracowała nową terapię raka piersi za 9850 $ miesięcznie. „Drobny” problem jest taki, że nie ma najmniejszego dowodu na to, że leczenie to będzie miało jakikolwiek efekt przedłużający życie pacjentek7.

Raczej zapobiegać niż leczyć

Najlepszym sposobem na to, by uniknąć pewnego dnia konieczności wizyty u onkologa, jest przyjąć już dziś antyrakowy sposób życia, minimalizując w ten sposób ryzyko mutacji komórek. Chodzi o pewną kombinację konkretnych i udokumentowanych działań, które – jak można przyjąć – zmniejszą ryzyko zachorowania na raka. Nie jest łatwo ocenić i przełożyć na wyniki naukowe swój tryb życia. Wiadomo jednak, że najlepsze, co możesz zrobić, by obniżyć bezpośrednie ryzyko zachorowania. Oto 5 najważniejszych zaleceń: 1. Unikaj żywności przetworzonej Ogranicz spożycie rafinowanej żywności i napojów: napojów gazowanych, przetwarzanych produktów zbożowych, kwasów tłuszczowych trans, cukierków, wszelkich krakersów i ciastek, dań gotowych. Jedz warzywa kupowane w postaci nieprzetworzonej, sezonowe, i jeśli to możliwe – lokalne, unikając przygotowywania ich w wysokich temperaturach (zwłaszcza grillowania i smażenia). Szczególnie zalecane są kapusta, rzeżucha, rzepa oraz warzywa liściaste.
Wybieraj dobrej jakości mięsa i ryby, a jeśli to możliwe – niehodowlane, lub przynajmniej z hodowli, w których panują warunki zbliżone do naturalnych (kury na wolnym wybiegu, zwierzęta na pastwiskach, ryby niehodowlane). 2. Zwiększ ilość spożywanych antyoksydantów i omega-3 Zmniejsz spożycie olejów bogatych w omega-6 (kukurydziany, słonecznikowy) na korzyść oliwy z oliwek czy oleju rzepakowego z pierwszego tłoczenia na zimno. Aby wzbogacić dietę o omega-3, nabierz zwyczaju częstego jedzenia małych tłustych ryb (najzdrowsze są sardele, sardynki, śledzie i makrele, dzięki wysokiej zawartości EPA i DHA, odpowiadających omega-3.) Jedz żywność bogatą w antyoksydanty: kostkę gorzkiej czekolady (70% kakao), kieliszek lub dwa dobrego czerwonego wina dziennie, 3 filiżanki japońskiej zielonej herbaty dziennie (bez cukru). Ważna jest także jakość trawienia: dbaj o zdrowie przewodu pokarmowego, łącząc błonnik z prebiotykami i probiotykami (żywność fermentowana). Optymalizuj ilość witaminy D dzięki regularnemu przebywaniu na słońcu i suplementacji (1500 UI dziennie) od października do kwietnia. Dbaj także o wystarczającą ilość dzienną magnezu, potasu, witamin i pierwiastków śladowych. 3. Pamiętaj o regularnej aktywności fizycznej Niedawno ukazało się bardzo obszerne badanie (na grupie 42 000 sportowców), na podstawie którego wywnioskowano, że wśród sportowców notuje się mniejszą umieralność związaną z chorobami serca i rakiem, niż wśród ludności ogółem. Jeśli chodzi o raka, różnica wynosi 40%, zaś w przypadku chorób kardiologicznych – 27%8. 4. Unikaj kontaktu z substancjami kancerogennymi W środowisku zewnętrznym, w żywności, w ubraniach oraz w pomieszczeniach zamkniętych staraj się maksymalnie unikać kontaktu z substancjami chemicznymi i wybieraj produkty alternatywne nietoksyczne. Uważaj szczególnie na: uprawy nawożone herbicydami i pestycydami, na zanieczyszczenie powietrza, na toksyczne lakiery, detergenty, farby i inne chemikalia... 5. Zmniejsz poziomu stresu Stres fizyczny i umysłowy także jest niekorzystny dla wszystkich komórek organizmu. Naucz się oddychać głęboko, zachowywać właściwą postawę ciała, żyć spokojnie i regularnie uprawiać sport na powietrzu i w słońcu (chodzenie po górach, kąpiele w morzu, jeśli możesz). Uprawiaj ogród lub kwiaty na balkonie. Jeśli masz, zajmij się swoim zwierzęciem. 6. Dbaj o własne samopoczucie Dbaj o to, by wybory dokonywane w życiu małżeńskim, rodzinnym, a także dotyczące wykształcenia i zawodu, przyniosły Ci prawdziwą równowagę na długo. Dzięki zajęciom społecznym, artystycznym, duchowym rozwijaj się wewnętrznie.
Dbaj o relacje z rodziną, przyjaciółmi, sąsiadami; jakość relacji międzyludzkich jest jednym z podstawowych czynników wpływających na długowieczność i szanse przeżycia w razie zachorowania na raka. Im większe postępy poczynisz w zdrowym życiu, uwzględniając wszelkie aspekty Twojego życia, tym mniejsze ryzyko, że pewnego dnia spotkasz się twarzą w twarz z onkologiem tłumaczącym Ci, że... nic nie może dla Ciebie zrobić.
 
Zdrowia życzę, Jean-Marc Dupuis  
 
Artykuł pochodzi z newslettera Poczta Zdrowia, przekazującego najnowsze, potwierdzone badaniami naukowymi, informacje o naturalnych metodach leczenia i zapobiegania chorobom. Można go  bezpłatnie  zaprenumerować na stronie www.PocztaZdrowia.pl  
 
Źródła:
1) Mortalité par cancer dans l’Union Européenne et situation de la France. http://www.ipubli.inserm.fr/bitstream/handle/10608/129/?sequence=8
2) Cancer statistics. http://ec.europa.eu/eurostat/statistics- explained/index.php/Cancer_statistics
3) W.A. Sakr, D.J. Grignon, G.P. Hass i współprac., „Age and Racial Distribution of Prostatic Intraepithelial Neoplasia”, European Urology, 30 (1996) : 138-144.
4) W J. Mooi, D.S. Peeper, „Oncogene-induced Cell Senescence – Halting ont the Road to Cancer”, New England Journal of Medicine, 355 (2006): 1037-1046; J. Folkman, R. Kalluri, „Cancer without Disease”, Nature, 427 (2004): 787; M. Serrano, „Cancer Regression by Senescence”.
5) J. Kotsopoulos et al. Breast Can. Res. Treat. 143, 579–586 (2014).
6) The art of setting a drug price. http://www.wsj.com/articles/the-art-of-setting-a- drug-price-1449628081
7) Advances Elusive in the Drive to Cure Cancer. http://www.nytimes.com/2009/04/24/health/policy/24cancer.html? pagewanted=2&_r=0
8) Elite Athletes Live Longer Than the General Population: A Meta-Analysis. http://www.mayoclinicproceedings.org/article/S0025-6196%2814%2900519-9/abstract

Dodaj komentarz




Komentarzy: 0

Art

Choroba Hashimoto - jak się wspomóc dietetycznie

22.03.2016
Choroba Hashimoto - jak się wspomóc dietetycznie

W ostatnich latach niedoczynność tarczycy jest diagnozowana coraz częściej. 80% osób chorych na niedoczynność tarczycy choruje również na autoimmunologiczne zapalenie tarczycy Hashimoto. Przy tej chorobie możemy mieć zarówno niedoczynność jak i przejściową nadczynność.
Hashimoto jest chorobą autoimmunologiczną, co oznacza, że nasz organizm produkuje przeciwciała atakujące własne komórki, w tym przypadku tarczycy. Układ odpornościowy zaczyna nieprawidłowo działać. W normalnych warunkach organizm powinien produkować przeciwciała przeciw patogenom, obcym ciałom, chroniąc się przed zakażeniami, w tym wypadku atakuje swoje komórki. Hashimoto jest chorobą ogólnoustrojową, która destabilizuje działanie całego organizmu. Trzeba zrozumieć, że tutaj problemem nie jest sama tarczyca, a układ immunologiczny – i w tym kierunku powinno być skierowane leczenie.

Aby wspomóc leczenie, musimy wspomóc nasz układ immunologiczny, bardzo ważna w tym jest zmiana diety. 80% komórek odpornościowych znajduje się w jelitach, i to one regulują odpowiedź immunologiczną. Problem pojawia się, kiedy funkcja ochronna jelit zostaje zaburzona. Bariera jelitowa staje się przepuszczalna, pojawia się tzw. syndrom nieszczelnego jelita. Do układu krwionośnego zaczynają się przedostawać duże białka z pożywienia, bakterie, czy wirusy, a organizm zaczyna produkować przeciwko nim przeciwciała. Nieszczelne jelito odgrywa ważną rolę w rozwoju chorób autoimmunologicznych, w tym Hashimoto. Im dłużej spożywamy produkty, które pobudzają produkcję przeciwciał, tym bardziej nieszczelne staje się jelito, tym większy robi się stan zapalny i tym gorzej się czujemy. Bez zdrowego jelita, bez sprawnie działającego układu immunologicznego nie będzie zdrowej tarczycy. Aby wspomóc działanie układu immunologicznego przede wszystkim należy najpierw odbudować nieszczelną barierę jelitową. Tylko jak? Na co zwrócić uwagę?

1.       PSZENICA/GLUTEN

Pierwszym krokiem wspomagającym układ immunologiczny jest 100% rezygnacja z pszenicy. Białka pszenicy  (gluten) powodują bardzo silne pobudzenie układu immunologicznego (gluten zawarty w pszenicy oddziałuje znacznie silniej, niż ten zawarty w innych zbożach). Badania pokazują, że pszenica powoduje zwiększony poziom białka o nazwie zonulina – odpowiedzialnego za regulację przepuszczalności połączeń pomiędzy komórkami nabłonka jelita. W przypadku wzrostu poziomu zonuliny dochodzi do rozluźnienia struktury jelita, skutkuje to „przeciekającym jelitem”.

Często niestety sama rezygnacja z pszenicy nie wystarcza i wówczas należy zrezygnować ze wszystkich zbóż glutenowych.

2.       PRODUKTY MLECZNE

Bardzo często występują nietolerancje białek mleka – organizm odczytuje te białka jako obce i wytwarza przeciwko nim przeciwciała. Dodatkowo kazeina wykazuje działanie ośluzowujące układ pokarmowy, co może spowodować zmniejszenie wchłaniania substancji odżywczych.

3.       SOJA

Należy ją mocno ograniczyć w diecie. Zawiera dużą ilość izoflawonów , które są inhibitorami peroksydazy tarczycowej (blokują aktywność TPO). Można spożyć max. 30mg izoflawonów dziennie (np. mąka sojowa 100g zawiera 150mg izoflawonów, ziarna soi – 130mg, tofu - 30mg).

4.       INDYWIDUALNA ELIMINACJA

Niektóre osoby chore na Hashimoto, które zrezygnowały z glutenu mogą odczuwać jedynie słabą poprawę. Myślą, że problemy z koncentracją, bóle głowy, stawów, problemy jelitowe, zatrzymywanie się wody w organizmie są częścią życia. Ale niestety produktów, które mogą wywołać reakcje autoimmunologiczną jest więcej. Oprócz pszenicy/glutenu częstym problemem są:  wszelkie zboża, ziarna, warzywa strączkowe (lektyny), orzechy, jaja, warzywa psiankowate (papryka, pomidory, ziemniaki, bakłażan), sztuczne słodziki.

5.       WARZYWA „WOLOTWÓRCZE”

Jeden z największych mitów przy chorobach tarczycy. Warzywa wolotwórcze (brokuły, kapusta, kalafior, brukselka i inne), blokują wchłanianie jodu, przez co nie może on być wykorzystany przy produkcji hormonów tarczycy. Stanowiły one problem w czasach, gdy sól nie była jodowana, a dostęp do ryb był ograniczony. W dzisiejszych czasach aby uzyskać negatywne działanie tychże warzyw należałoby ich jeść tak wielkie ilości, że nikt z nas nie byłby w stanie. Dodatkowo warzywa te poddane obróbce termicznej przestają mieć działanie wolotwórcze.

6.       KISZONKI

Bakterie jelitowe odgrywają kluczową rolę w utrzymywaniu bariery jelitowej. Należy spożywać dużo produktów bogatych w probiotyki (kiszonki).

7.       UTRZYMANIE STAŁEGO POZIOMU CUKRU WE KRWI

Dobry stan jelit jest zależny od stałego poziomu cukru we krwi. Zbyt wysoki poziom cukru powoduje zwiększony stan stresu dla organizmu, a to może powodować permanentny stan zapalny. Dodatkowo w chorobach autoimmunologicznych częściej występuje cukrzyca i insulinooporność. Dlatego dieta powinna bazować na produktach, które nie powodują zbyt dużego podwyższania się poziomu cukru we krwi.

8.       JOD – przyjaciel, czy wróg?

Do produkcji hormonów tarczycy niezbędny jest jod, ale z drugiej strony – zbyt duża podaż jodu (w szczególności z suplementów) redukuje aktywność enzymu – peroksydazy tarczycowej (TPO), potrzebnego do właściwej produkcji hormonów tarczycy. Zarówno niedobór jodu, jak i nadmiar jest groźny. Ale jest na to rada. Okazuje się, że selen redukuje toksyczne działanie jodu. Selen jest również niezbędny do konwersji T3 z T4. Aby być pewnym, czy nie mamy niedoborów jodu lub selenu, warto zrobić badania.

9.       OMEGA 3

Powinniśmy spożywać zarówno kwasy Omega 3 (głównie ryby, len, orzechy włoskie), jak i kwasy Omega 6 (ziarna, zboża, orzechy). Ich stosunek w naszej diecie powinien być ok 1:3. Natomiast, jak badania pokazują, w zwyczajowej diecie Polaka stosunek tych kwasów jest 1:30-40. Zbyt duża ilość Omega 6 w diecie działa prozapalnie. Należy zwiększyć ilość Omega 3 w diecie, lub dodać suplementację.

10.   Witamina D3

Witamina D3 odgrywa ogromną rolę w „wyciszaniu” procesów autoimmunologicznych, bierze ona udział w tysiącach procesów w naszym organizmie. Należy sprawdzić jej poziom we krwi. W naszej szerokości geograficznej, gdzie nie mamy wystarczającej ilości dni słonecznych większość ludzi ma duże niedobory tej witaminy. Wystarczającą ilość tej witaminy wytwarzamy w skórze jedynie w okresie wiosenno-letnim w godzinach 10-14, kiedy mamy odsłonięte min. ręce, nogi i twarz, nie posmarowane filtrem. W inne dni należy ją suplementować

To są pierwsze kroki jakie można zrobić chorując na Hashimoto. Często dobrze dobrana terapia zmniejsza ilość przeciwciał, co skutkuje polepszeniem samopoczucia (nie zawsze, niektóre osoby przy wysokich przeciwciałach dobrze się czują). Do tej choroby należy podejść holistycznie. Nie wystarczy przyjmowanie leków, trzeba zadbać o funkcjonowanie całego organizmu.  

Pozdrawiam serdecznie,

.
download (3)
.
.
.
       Ewa Trusewicz
.
 

Dodaj komentarz




Komentarzy: 0

Art

Strzeż swoich myśli, by dłużej żyć zdrowo

21.03.2016
Strzeż swoich myśli, by dłużej żyć zdrowo




Dużo piszę w moich newsletterach o higienie ciała: odżywianiu, witaminach, lekach, ćwiczeniach... Ale w rzeczywistości dla długiego i zdrowego życia najbardziej istotna jest higiena umysłu. Wyrażenie „higiena umysłu” może wydawać się dziwne, ale pozwól, Szanowny Czytelniku, że wyjaśnię, co mam na myśli, Ty, który dotychczas okazałeś mi tyle życzliwości (i cierpliwości), czytając moje listy.




Uwaga na zaśmiecanie mózgu









Higiena umysłu to czuwanie nad tym, aby nie zaśmiecać sobie umysłu obrazami, hałasami oraz brutalnymi i negatywnymi myślami. Między Twoim ciałem a umysłem istnieje dużo więcej powiązań niż moglibyśmy to sobie wyobrazić. Do tego stopnia, że osoby żyjące w ciągłym stresie, pod presją, doświadczając konfliktów i nieprzyjemnych emocji, mogą być prawie pewne utraty lat czy nawet dziesiątków lat życia w dobrym zdrowiu1. Powodów jest wiele, ale dziś poruszymy tylko jeden z nich: wpływ emocji na krwinki białe – pierwszą linię obrony immunologicznej.

Czego nauczono nas w szkole?


W szkole nauczyliśmy się, że układ nerwowy i układ odpornościowy (naturalna ochrona Twojego organizmu) działają odrębnie. To całkiem proste: zarządzanie emocjami i odczuciami odbywa się poprzez impulsy elektryczne wędrujące wzdłuż nerwów i w neuronach, w których wytwarzamy tzw. neurotransmitery (np. dopaminę, serotoninę, endorfiny). Dzięki nim odczuwamy przyjemność, stres lub ukojenie bólu... Równocześnie, krwinki białe zwalczają bakterie i wirusy (przenikające do Twojego organizmu) oraz chore komórki (nowotworowe), a także pomagają pozbywać się martwych komórek. Mógłbyś więc żyć sobie pomalutku, bez zbytnich trosk, z jednej strony korzystając ze wsparcia układu nerwowego zarządzającego tym, co się dzieje w Twoim organizmie, z drugiej zaś strony z armii krwinek białych, równie skutecznych co dyskretnych, automatycznie zwalczających dopadające Cię infekcje i nieżądających nic w zamian. Ale ta bardzo uproszczona wizja została podważona w latach 70. XX wieku przez Roberta Adena i Nicolasa Cohena2.

Emocje i naturalna ochrona są od siebie zależne


Aden i Cohen odkryli, że wytwarzane w układzie nerwowym neurotransmitery, które wywołują reakcje emocjonalne, są rozpoznawane przez krwinki białe, które mają na swojej powierzchni receptory neurotransmiterów wytwarzanych w mózgu. Ponadto, badacze zorientowali się, że narządy układu krwiotwórczego wytwarzające krwinki białe (śledziona, grasica, szpik kostny) są, wbrew powszechnemu mniemaniu, wyjątkowo bogato unerwione. Oznacza to, że Twój ośrodek nerwowy (mózg i rdzeń kręgowy) zapewnia bezpośrednią i bardzo ścisłą kontrolę produkcji krwinek białych. Innymi słowy funkcjonowanie krwinek białych zależy też od Twojego umysłu i Twoich myśli. Równocześnie, cytokiny (przekaźniki układu odpornościowego) wytwarzane przez krwinki białe w celu zwalczania infekcji, są rozpoznawane przez Twój układ nerwowy. A zatem krwinki białe wywierają wpływ na Twój mózg za pośrednictwem cytokin.







Zdaniem doktora Thierry'ego Janssena, cytokiny odpowiadają za zmiany humoru, zakłócenia snu i zmianę przyzwyczajeń żywieniowych – czego doświadczamy za każdym razem, gdy chorujemy na grypę, pocąc się pod pierzyną, bez apetytu i w kiepskim nastroju – taka koncentracja na sobie jest naturalną reakcją mózgu na chorobę3. Współczesne badania idą jeszcze dalej: zdaniem Candance Pert, profesora Uniwersytetu Georgetown (Stany Zjednoczone), cząsteczki służące komunikacji między Twoimi neuronami (neuropeptydy) oddziałują nie tylko na Twoje komórki odpornościowe, ale także na komórki układu pokarmowego i naczyniowego4. A to tłumaczy nie tylko wpływ silnych emocji, ale nawet zwykłych przemyśleń na trawienie i ciśnienie krwi. Tak ścisłe powiązania układu nerwowego z układem odpornościowym mają w praktyce znaczące skutki.

W jaki sposób negatywne uczucia wywołują choroby?


Badanie opublikowane w American Journal of Psychiatry już w 2000 r. wspominało o fakcie, że w razie poważnej choroby lub nowotworu, cytokiny wytwarzane w celu zwalczania choroby mogą oddziaływać na mózg, wywołując poważniejsze stany depresyjne, schizofrenię i chorobę Alzheimera5. Wiadomo również – i to się zdarza jeszcze częściej – że negatywne uczucia wywołują wytwarzanie adrenaliny i kortyzolu (tzw. hormonu stresu). Ale adrenalina wywołuje wzrost ciśnienia tętniczego i przepływu krwi, co z kolei wpływa na uszkodzenia wewnętrznych ścian tętnic. Te maleńkie dziurki następnie zatyka cholesterol, zaczynają się tworzyć blaszki miażdżycowe, zwiększając tym samym ryzyko zawału serca i udaru mózgu. Ponadto kortyzol, który ma silne działanie przeciwzapalne, wywołuje atrofię organów limfatycznych, czyli tych, w których wytwarzane są krwinki białe. Jeśli stres utrzymuje się dłużej, komórki układu odpornościowego uodporniają się na kortyzol. Kiedy więc proces jego wytwarzania się zakończy, a jego poziom w organizmie spadnie, następują reakcje odpornościowe. Jest to czynnik wyzwalający lub pogłębiający tzw. choroby autoimmunologiczne6. Reakcje zapalne mogą również odpowiadać za choroby wątroby, jelit i stawów (zapalenie wątroby, chorobę Leśniowskiego-Crohna, wrzodziejące zapalenie jelita grubego oraz choroby reumatyczne prowadzące do inwalidztwa)7. Na szczęście, tak jak negatywne emocje mają działanie niszczące, tak emocje pozytywne są niezwykle korzystne.




Korzyści płynące z pozytywnych emocji









Z prac Richarda Davidsona, z Laboratorium Neurobiologii Uniwersytetu w Wisconsin, wynika, że to lewa półkula mózgu, siedziba pozytywnych emocji, jest odpowiedzialna za odporność komórkową. A zatem pozytywne podejście wspomagałoby reakcje odpornościowe8. Fakt ten wydaje się potwierdzony w pracach Johna Gruzeliera z Uniwersytetu Westminster w Londynie, który rejestrował aktywność półkul mózgowych u nosicieli wirusa HIV. W swoich badaniach wykazał, że pacjenci, u których aktywność mózgowa koncentrowała się w lewej półkuli, byli w lepszym nastroju, dłużej zachowywali odporność komórkową, zaś choroba wolniej się u nich rozwijała9. W swojej praktyce lekarskiej dr Thierry Janssen zachęca pacjentów, by wzmacniali swoją odporność, sprawiając sobie drobne przyjemności10.

Jak dobrze sprawić sobie drobne przyjemności?


Rozumiemy oczywiście, że sprawienie sobie drobnych przyjemności nie oznacza, w tym kontekście, ani pójścia do kina na dobry horror, ani robienia czegoś, co naraziłoby nas na kłopoty lub konflikty z innymi, ponieważ tego rodzaju sytuacje naraziłyby nas na emocje, których chcemy raczej unikać. Obecnie terapeuci często zalecają techniki relaksacji wywodzące się z filozofii wschodnich, ale nawet zwykłe wdychanie miłego zapachu (zapachu czekolady) przez badanych wywoływało wytwarzanie przeciwciał (immunoglobuliny IgA), a wdychanie zapachu zepsutego mięsa – obniżanie poziomu IgA11. Słuchanie harmonijnej muzyki, spacer w pięknym otoczeniu, oglądanie dzieł sztuki, rozmowa z przyjacielem, dobra literatura opisująca z elegancją przygody ludzi oraz oddająca wielkie myśli (wywołująca nasz podziw i entuzjazm), zrobienie samodzielnie czegoś, z czego będziemy dumni, albo zwyczajne przygotowanie smacznego dania, sprzyjają pozytywnemu myśleniu. Zaś poza uszczęśliwieniem Ciebie, jest to także najlepszy sposób na to, by Twoje ciało dłużej cieszyło się młodością, zdrowiem lub szybciej dochodziło do zdrowia. Zdrowia życzę, Jean-Marc Dupuis PS Jeśli myślisz, że te informacje mogą zainteresować kogoś znajomego, śmiało mu je prześlij.   Artykuł pochodzi z newslettera Poczta Zdrowia, przekazującego najnowsze, potwierdzone badaniami naukowymi, informacje o naturalnych metodach leczenia i zapobiegania chorobom. Można go  bezpłatnie  zaprenumerować na stronie www.PocztaZdrowia.pl  







Źródła: 1) Cf Janssen T., „La solution intérieure”, Fayard, 2006. Cytokines and the Brain: Implications for Clinical Psychiatry. http://ajp.psychiatryonline.org/doi/10.1176/appi.ajp.157.5.683 2) Ader R., Cohen N., „Behaviourally conditioned immunisuppression”, Psychomatic Medicine, 1975, 37, p. 333-340. 3) Janssen, T., „La solution intérieure”, Fayard, 2006, p. 55.







4) Pert C.B., Molecules of Emotion, New York, Touchstone, 1997. 5) Cf Janssen T., „La solution intérieure”, Fayard, 2006. Cytokines and the Brain: Implications for Clinical Psychiatry. http://ajp.psychiatryonline.org/doi/10.1176/appi.ajp.157.5.683 6) Elenkov I.J., Chrousos G.P., „Stress hormones, proinflammatory and anti- inflammatory cytokines, and auto-immunity”, Annals of the New York Academy of Sciences, 2002, 966, p. 290-303. 7) Levenstein S., „Psychosocial factors in peptic ulcer and inflammatory bowel disease”, Journal of Consulting and Clinical Psychology, 2002, 70, p. 739-750. 8) Rosenkranz M.A., Jackson D.C., Dalton K.M. Dolski I., Ryff C.D., Singer B.H., Muller D., Kalin N.H., Davidson R.J., „Affective style and in vivo immune response: neurobehavioral mechanisms”, Proceedings of the National Academy of Sciences, 2003, 100, P. 11148-11152. 9) Cité par Janssen, T., Gruzelier J., Burgess A., Baldewig T. et al., „Prospective associations between lateralised brain function and immune status in HIV infection: new insights”,Immunology Today, 1994, 15, p. 575-581. 10) Janssen T., op. cit., p. 67. 11) Martin I., „Human electroencephalographic (EEG) response to olfactory stimulation: to experiment using the aroma of food”, International journal of Psychophysiology, 1998, 30, p. 287-302.




Dodaj komentarz




Komentarzy: 0

Copyright ©2017 RankingLekarzy.pl

Zapytaj lekarzaStrefa lekarza Zaloguj się