Art

Spirulina: Niebieski supersuplement wzmacniający chorych

07.04.2016
Spirulina: Niebieski supersuplement wzmacniający chorych
Supersuplementy to substancje pochodzenia roślinnego, rzadziej – zwierzęcego, o działaniu wzmacniającym, przyśpieszającym powrót do zdrowia i rekonwalescencję chorego dzięki ich nadzwyczajnemu dietetycznemu bogactwu. Ze względu na swoją dużą skuteczność – są bardzo rozpowszechnione. Często to właśnie te substancje jako pierwsze badali naukowcy, etnobotanicy czy lekarze poszukujący w przyrodzie leku na choroby ludzi. Te nietuzinkowe zalety nie są dziełem przypadku. Narażone na ogromne niebezpieczeństwa, poddawane wielkim przeciwnościom są to organizmy, które umiały wykształcić skomplikowane mechanizmy obronne, by przetrwać miliony lat. Jedząc je, człowiek przejmuje tę ochronę.
Wśród tych substancji, najstarszą, a zatem najbardziej fascynującą, jest Arthrospira platensis, znana pod nazwą sinicy lub spiruliny.

Przetrwać we wrogim środowisku

Spirulina jest najstarszą formą życia na naszej planecie: w tej samej postaci co obecnie istniała już trzy miliardy lat temu! Wyobraź sobie: cztery miliardy lat temu: na Ziemi nie było oceanu i nie było tlenu w atmosferze. Cała planeta składała się z topniejącej magmy, radioaktywnej i bombardowanej nieustannie ogromnymi asteroidami. Z topniejących skał ziemskich wydobywał się azot, dwutlenek węgla, amoniak, metan, para wodna i to z tych gazów powstała atmosfera, oczywiście nienadająca się do oddychania dla ludzi. Powoli Ziemia zaczęła stygnąć. To pozwoliło z jednej strony na kształtowanie się skorupy ziemskiej, zaś z drugiej strony na kondensację atmosferycznej pary wodnej i powstanie deszczu, który zbierał się w zagłębieniach powstałych w zderzeniu z asteroidami. Z kilkusetletnimi przerwami nowe deszcze asteroidów posypały się na Ziemię, co wywołało takie ocieplenie, że skorupa ziemska znów zaczęła topnieć. 3,5 miliarda lat temu Ziemia wystygła wreszcie na tyle, by wody gromadziły się, tworząc oceany. To w takich ekstremalnych warunkach pojawiła się spirulina. Te mikroalgi zawdzięczają swoje zbawienie astronomicznym ilościom beta-karotenu, kryptoksantyny, luteiny, zeaksantyny oraz innych karotenoidów, fikocyjaniny i chlorofilu, barwników o działaniu przeciwutleniającym, które chroniły je przed działaniem agresywnych cząsteczek. Swój wyjątkowy niebieski kolor spirulina zawdzięcza fikocyjaninie, jedynemu naturalnemu barwnikowi dopuszczonemu do użytku w artykułach spożywczych. A więc spirulina oparła się największym kataklizmom, radioaktywnemu promieniowaniu z kosmosu, wszelkim zanieczyszczeniom, chorobom i drapieżnikom. I istnieje do dziś, niezmieniona, w takiej samej postaci jak wówczas.

U źródeł siły

Spirulina zawdzięcza swoją moc całemu arsenałowi ochronnych barwników o wyjątkowym składzie i stężeniu: fikocyjaninie (odpowiedzialnej za kolor niebieski), chlorofilowi (zielony) i karotenoidom (pomarańczowy). Dzięki temu bogactwu barwników spirulina optymalnie wykorzystuje światło słoneczne do wytwarzania tlenu. Jest tu ponad trzykrotnie bardziej skuteczna niż soja, przetwarzając 10% energii słonecznej w tlen, podczas gdy soja przetwarza 3%.
Spirulina zawiera wiele substancji odżywczych: nienasycone kwasy tłuszczowe omega-6 długołańcuchowe (kwas gamma-linolenowy) i kwasy tłuszczowe omega-3 (kwas alfa-linolenowy), żelazo, minerały i witaminy (w tym B12). Niestety, witamina B12 w postaci, w której występuje w spirulinie, jest słabo przyswajalna. Ogólnie rzecz biorąc, spirulina jest zbyt uboga w witaminy, by samodzielnie zastąpić suplement multiwitaminowy. Spirulina zawiera około 60% białka – to 2 razy więcej niż mięso i ryby. Ale jej dawki są zbyt małe, by miało to wpływ na spożywane ilości białka. Tym bardziej, że zbyt drogo kosztowałoby przyjmowanie spiruliny w dużych ilościach. Jajka mają najlepszy stosunek ceny do ilości białka.

Współczesne wykorzystanie spiruliny w leczeniu

Po katastrofie w Czernobylu spirulinę podawano chorym: stwierdzono bardzo znaczne obniżenie radioaktywności w moczu i wzrost liczby limfocytów T (komórek odpornościowych). W Japonii opatentowano działanie tej substancji na układ odpornościowy. Zgodnie z licznymi badaniami japońskimi, podwyższa ona poziom limfocytów. Wysoka zawartość żelaza pozwala leczyć anemię. W szczególności, spirulina zawiera więcej żelaza niż wątroba cielęca: od 3 mg do 8 mg w 5 g (nasze dzienne zapotrzebowanie wynosi 10 mg w przypadku mężczyzn, którzy nie tracą krwi i kobiet po menopauzie, i od 16 do 20 mg w przypadku kobiet w okresie miesiączkowania). W 2001 r. badania przeprowadzone przez Puyfoulhoux’a, wykazały u ludzi lepszą biodyspozycyjność żelaza pochodzącego ze spiruliny niż z mięsa. Ta informacja jest ważna, gdyż wiele osób słabo przyswaja żelazo. Dietetyczne suplementy żelaza same w sobie też są zazwyczaj źle przyswajane, więc mało skuteczne, i często wywołują problemy trawienne. Z tych wszystkich powodów, spirulina może być interesująca dla osób niedożywionych, w związku ze starością, chronicznym niewłaściwym odżywianiem lub prowadzonym poważnym leczeniem. Dwie łyżeczki spiruliny (10 g) zawierają tyle samo żelaza co porcja brokułów i tyle samo karotenoidów co jedna marchewka. Chorzy na raka mogą stosować spirulinę, korzystając z jej działania:
  • zwalczającego radioaktywność,
  • odtruwającego i
  • sprzyjającego poprawie poziomu limfocytów T (które odgrywają istotną rolę w procesach obronnych organizmu) niszczonych podczas chemioterapii.
Według badania duetu Schwartz i Sklar (1987), betakaroten zawarty w spirulinie ma działanie antyrakowe u chomików. Według tych naukowców, obrona immunologiczna podlega stymulacji w celu zwalczania komórek nowotworowych,
i to już przy niskich dawkach wyciągu ze spiruliny.

Gdzie znaleźć i jak stosować spirulinę?

Obecnie spirulinę uprawia się w sposób kontrolowany wszędzie tam, gdzie na to pozwalają warunki klimatyczne: w Chile, w Chinach, na Kubie, w Indiach, w Afryce Zachodniej, w Grecji (w szklarniach geotermicznych), w Meksyku, w Czadzie itp. Można ją kupić w sklepach bio, w postaci niebiesko-zielonego proszku, luzem lub w kapsułkach. Kupując ją luzem, możesz ją dodawać do żywności: zup, purée, napojów, deserów. Ponieważ spirulina jest bardzo stężona, zacznij od dawki 1 g dziennie (ćwierć łyżeczki) przez pierwszy tydzień, potem zwiększając dawkę stopniowo do 5 – 10 g dziennie (10 g w przypadku osób, które w związku ze swoim stanem zdrowia jedzą mało warzyw). Można również zastosować kurację spirulinową w postaci suplementu diety w tabletkach. Na początku kuracji mogą wystąpić pewne problemy trawienne. W takim przypadku należy zmniejszyć dawkę, a potem zwiększać ją stopniowo, w miarę przyzwyczajania się organizmu. Spirulina może stanowić podstawę żywienia człowieka, ale nieprawdą jest twierdzenie, jak to utrzymują niektórzy, że spirulina mogłaby stanowić nieskończone źródło żywności dla ludzkości. Pomimo jej wysokiej zawartości składników odżywczych, posiada bardzo mało kalorii. Natomiast jej rola jest niezaprzeczalna na przykład w przypadku walki z niedożywieniem w krajach biednych i to w tym kierunku właśnie prowadzone są prace wielu organizacji międzynarodowych.

Zdrowia życzę, Jean-Marc Dupuis  

Artykuł pochodzi z newslettera Poczta Zdrowia, przekazującego najnowsze, potwierdzone badaniami naukowymi, informacje o naturalnych metodach leczenia i zapobiegania chorobom. Można go  bezpłatnie  zaprenumerować na stronie www.PocztaZdrowia.pl

Dodaj komentarz




Komentarzy: 0

Art

Pstrąg dla malucha i nie tylko

06.04.2016
Pstrąg dla malucha i nie tylko

Dzieci uwielbiają odkrywać. Jeśli tylko pozwolimy im na smakowanie świata we własnym tempie, w naszym domu nie będzie niejadków. Jedne dzieci uwielbiają smak ryb od pierwszego kęsa. Inne do tej miłości muszą dorosnąć i potrzebują minimum kilku prób, by oswoić się z nowym smakiem. Pozwólmy dzieciom na takie próby, dajmy im czas. Samodzielność dziecka i brak przymusu w procesie jedzenia to klucz do sukcesu. Jeśli rozbudzimy w maluchu kulinarnego odkrywcę, damy mu jeden z największych prezentów w życiu. Dzięki temu każdego dnia będzie chciał smakować nowych rzeczy, jego dieta nie będzie monotonna, a organizm w pożywieniu otrzyma wszystko to, czego potrzebuje do prawidłowego funkcjonowania i rozwoju.

Pstrąg to ryba, która uwielbia czyste rzeki i potoki. Na rynku najwięcej sprzedawanej ryby pochodzi ze stawów hodowlanych. Nie zmienia to faktu, że mięso pstrąga jest chude i lekkostrawne. Obfituje w cenne kwasy omega-3, EPA, DHA. Jest źródłem witaminy A, B, D, E oraz wapnia, magnezu, fosforu, potasu, selenu i żelaza. Pietruszka pomaga wzmacniać organizm. Ma właściwości dezynfekujące i moczopędne, poprawia trawienie, doskonale wpływa na wzrok. Jest źródłem witaminy A, C i E. Zawiera kwas foliowy, magnez, wapń, fosfor, potas oraz cynk. Olej rzepakowy jest bogatym źródłem witaminy E, polifenoli oraz antyoksydantów. Zawiera też dużo nienasyconych kwasów tłuszczowych omega-3 i omega-6. Pomidory suszone to dawka witaminy B, C, E, K, PP. Zawierają tak ważny dla maluchów wapń, żelazo i magnez.

Poniżej przepis na szybki, zdrowy obiad dla małych i dużych.

Potrzebne będą:

  • 1 wypatroszony pstrąg
  • ½ pęczka natki pietruszki
  • 3 łyżki oleju rzepakowego
  • 4-6 suszonych pomidorów
  • Sól

Przygotowanie:

Pstrąga dokładnie myjemy i osuszamy. Oczyszczoną pietruszkę i suszone pomidory siekamy oraz mieszamy z 2 łyżkami oleju rzepakowego i szczyptą soli. Powstały farsz wkładamy do wnętrza ryby. Tak przygotowaną wykładamy na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia. Skrapiamy łyżką oleju i posypujemy szczyptą soli. Zapiekamy w piekarniku w temperaturze 200 st C przez 25 minut. Podajemy z bukietem warzyw gotowanych na parze lub z wody. Smacznego!

 

Autorka: Matvijewna Grządkowska

Dodaj komentarz




Komentarzy: 0

Art

Drzemka – czas dla mamy i malucha

04.04.2016
Drzemka – czas dla mamy i malucha

Sen w nocy dla wielu rodziców jest już cudowną rzeczywistością. Niestety sprawa nie jest taka prosta w kwestii drzemek w ciągu dnia. O ile maluchy do ukończenia pierwszego roku życia na ogół nie mają problemu z dziennym drzemaniem, o tyle dzieci starsze zwyczajnie nie mają na to czasu. Nie zmienia o faktu, że w większości przypadków nawet trzy i czteroletnie pociechy potrzebują nawet krótkiego odpoczynku w ciągu dnia. Dzieci, które wkroczyły w drugi rok życia są wciąż czymś zajęte. Cały dzień tworzą, rysują, zawierają nowe znajomości, bawią się. Mają tak wiele wspaniałych spraw do załatwienia, że sen wydaje im się zdecydowanie zbędny. Niestety w takim zabieganiu wystarczy chwila, by przemęczone dziecko stało się marudne i płaczliwe. Dlatego warto pomóc dzieciom się wyciszyć i wprowadzić rytuał drzemki w ciągu dnia. Dobrze, by był on zbliżony schematem do tego wieczornego. Rodzic powinien przez kilka dni poobserwować dziecko i zastanowić się: o której godzinie maluch jest najmniej aktywny, a o której najbardziej, czy je posiłki o stałych porach i kiedy jest najlepsza pora na wyjście na spacer. Odpowiedzi na wymienione pytania dadzą obraz aktywności malucha. Najlepiej wyjść na spacer po zdrowym i sycącym drugim śniadaniu. Najedzone dziecko będzie miało chęci do biegania i zabawy. Świeże powietrze sprzyja zdrowemu zmęczeniu i pobudzeniu apetytu. Po powrocie ze spaceru warto podać dziecku posiłek i zaproponować drzemkę. Nie oczekujmy, że nasz plan zostanie wprowadzony w życie w ciągu jednego dnia. Do  tego potrzeba czasu. Możliwe, że pierwsze drzemki będą polegały tylko na siedzeniu w łóżeczku przez około 10 minut. Pozwólmy dziecku decydować czy jest zmęczone. Nie zmuszajmy do spania, lecz zachęcajmy, ponieważ robiąc to na siłę, osiągniemy negatywny skutek. Wprowadzając instytucję drzemki w domowym zaciszu warto wzorować się na planie dnia, który stosowany jest w przedszkolach. W przyszłości wyniknie z tego taka korzyść, że rozpoczęcie przygody z pierwszą szkolną placówką nie będzie takie straszne. Dziecko nie będzie musiało przyzwyczajać się do nowego planu dnia, lecz codzienność przedszkolna będzie kontynuacją codzienności domowej.   Autor: Matvijewna Grządkowska

Dodaj komentarz




Komentarzy: 0

Copyright ©2017 RankingLekarzy.pl

Zapytaj lekarzaStrefa lekarza Zaloguj się