Art

Jak dbać o serce?

18.04.2015
Jak dbać o serce?

Sprawdź, co wiesz o sercu i jak dbać o ten bezcenny organ!

Dodaj komentarz


Komentarzy: 0

Art

Pacjenci - "Wolelibyśmy deklarację odpowiedzialności i wsparcia niż deklarację wiary"

27.06.2014
Pacjenci - "Wolelibyśmy deklarację odpowiedzialności i wsparcia niż deklarację wiary"

Pacjenci od deklaracji wiary woleliby inne deklaracje i to nie tylko od lekarzy ale także od świadczeniodawców i osób odpowiedzialnych za organizację opieki zdrowotnej w Polsce. Woleliby deklarację odpowiedzialności i wsparcia. I to nie tylko w kwestiach bioetycznych, ale w każdej sytuacji kontaktu pacjenta z systemem zdrowia i personelem medycznym.

 
Pacjenci ze stopą cukrzycową woleliby od deklaracji wiary deklarację odpowiedzialności, że ich problem zdrowotny będzie rozwiązany w sposób najlepszy dla nich a nie dla finansów szpitala. Chcieliby ufać, że nie zostanie wykonana korzystna dla finansów szpitala amputacja stopy, wtedy kiedy nie będzie to ostatecznością. Pacjenci z chorobą wieńcową woleliby deklarację odpowiedzialności, że interwencja kardiochirurgiczna, której zostaną poddani jest optymalnym leczeniem ich problemu zdrowotnego a nie finansów szpitala, do którego trafili. Pacjenci leczeni z różnych przyczyn w programach lekowych, w których przychodzą do szpitala po kolejną dawkę leku chcieliby deklaracji odpowiedzialności, że nie będą przetrzymywani w szpitalu tylko po to, żeby szpital mógł zarobić więcej na podaniu im leku w warunkach szpitalnych, kiedy ten lek można równie dobrze przyjąć w domu. I tak dalej i tak dalej. Co z deklaracją wiary lekarzy, którzy leczą pacjentów w sposób maksymalizujący zyski dla szpitala wbrew lekarskiej etyce?Przydałaby się pacjentom deklaracja odpowiedzialności i wsparcia ze strony nie tylko lekarzy ale wszystkich odpowiedzialnych za system ochrony zdrowia - dyrektorów szpitali, polityków i urzędników.
 
A tak pacjenci dostają od lekarzy deklarację wiary. Muszę przyznać, że ci pacjenci, których problem deklaracji wiary najbardziej dotyczy - ludzie młodzi, którzy raczej nie chorują i z systemem ochrony zdrowia i służbą zdrowia nie mają żadnej styczności a kontakt dotyczy zwykle problemów ciąży i porodu  - nie rozumieją, o co w tej deklaracji chodzi. Oni nie znają tego systemu, mają po 25-35 lat, smartfony w ręku, potrzebę bezpiecznego przejścia przez ten etap w ich życiu. Nigdzie wokół nie stykają się już z substandardem rodem z zeszłej epoki. Mówią otwarcie - już nawet na poczcie potrafili poradzić sobie z kolejkami, nie mówiąc już o urzędach, a w służbie zdrowia dalej nie potrafią. I dostają kubeł zimnej wody na głowę - poczekasz pacjencie, zrozumiesz who is who w tym systemie. Nie jesteś tu partnerem. Bądź cierpliwy i pokorny. System się przed nimi broni i tu jeszcze lekarz, który jest dla pacjenta ostatnią deską ratunku zamiast wsparcia deklaruje wiarę. Pacjent staje pod ścianą, jest w sytuacji bez wyjścia. Deklaracja wiary nie buduje partnerskiej relacji między lekarzem i pacjentem, kiedy obie strony wspólnie podejmują decyzje najlepsze dla pacjenta.   Konserwuje stary model w którym lekarz decyduje a pacjent wypełnia polecenia.
 
Młodzi ludzie bardzo szybko po kilku zgonach dzieci nieprzyjętych przez pogotowie, nieurodzonych na czas czy uszkodzonych przy porodzie zrozumieli, że ten system nie daje im żadnego bezpieczeństwa zdrowotnego. Nie ufają systemowi i nie ufają lekarzom. Według badań Reader's Digest 2014 tylko 56% Polaków ufa lekarzom jako grupie zawodowej. Gorzej z zaufaniem jest tylko w Rosji. Deklaracja wiary paradoksalnie nie poprawia zaufania do lekarzy. Ani nie buduje poczucia bezpieczeństwa zdrowotnego u obywateli. Widać to po wpisach na forach. Smartfony idą w ruch i wpisy na forach są dla lekarzy, świadczeniodawców i organizatorów tego systemu bezwzględne. A deklaracja wiary tylko je prowokuje i podsyca niczym dolanie oliwy do ognia.
 
W Polsce lekarze deklarują wiarę a na świecie tymczasem rozwija się koncepcja accountable health care - odpowiedzialnej opieki medycznej. Pacjent i jego wyleczenie jest w tej koncepcji w centrum uwagi, opieka zdrowotna ukierunkowana jest  na skuteczną pomoc pacjentowi i taka opieka okazuje się jednocześnie najtańsza. Skuteczność opieki jest w tym modelu premiowana. Celem opieki jest nie leczenie lecz wyleczenie. Świadczeniodawca bierze odpowiedzialność za wynik własnej interwencji. Pacjenci uczestniczą w decydowaniu nie tylko o własnym leczeniu ale o organizacji opieki w szpitalu. O takiej odpowiedzialnej opiece i o takiej deklaracji lekarzy i świadczeniodawców marzą polscy pacjenci. Polska przestała by być wtedy liderem amputacji stóp w Europie.
 
Ale o co tak naprawdę chodzi z deklaracją wiary dowiemy się wkrótce. Zwykle kwestie bioetyczne stanowią parawan skrywający grubsze problemy czy afery w ochronie zdrowia. Co to będzie tym razem - afera korupcyjna w Ministerstwie Zdrowia czy odwrócenie uwagi od pakietu kolejkowego? Już wkrótce będziemy wiedzieć.

  Ewa Borek, Fundacja MY Pacjenci www.mypacjenci.org

LOGO (11)

Dodaj komentarz


Komentarzy: 0

Art

Wdzięczność lekka jak koliber.

13.01.2014
Wdzięczność lekka jak koliber.

Nieznośna ciężkość…?

Niedziela rano. Budzik zadzwonił o 9.00. Choć pracowałam wczoraj do późna, muszę wstać, bo przychodzą do nas na obiad przyjaciele. Przy garach spędziłam kilka godzin, ale w miarę wyszło. Gdy wyszli, trzeba było podjechać do taty, kiepsko się czuje i nie wybaczyłabym sobie, gdybym czegoś nie dopilnowała. Wieczorem parę maili, bo jutro od rana galopka. Za wiele z tej niedzieli dla siebie nie miałam…  

Ale można i tak: Lekkość bytu!

Niedziela rano. Budzik zadzwonił o 9.00. Fajnie byłoby jeszcze pospać, jednocześnie jak magnes ciągnie mnie kuchnia. Zjadłam ostatnio u koleżanki fantastyczną rybę w sosie imbirowo - miodowym. Jestem jej wdzięczna za podzielenie się ze mną przepisem, bo jest prosty (ma to dla mnie DUŻE znaczenie), a danie wygląda jak milion dolarów. Przychodzą do nas przyjaciele, cieszę się, bo nie widzieliśmy się tak na spokojnie, bez biegu, chyba ponad pół roku. Jestem sobie wdzięczna, że zaprosiłam ich do domu, bo gotuję sobie w koszuli nocnej, a dzięki (właśnie, dzięki mężu!) słuchawkom mogłam pogadać z kilkoma osobami. Po obiedzie pojechałam do taty. Kiepsko z nim było ostatniej wiosny, tak bardzo jestem wdzięczna losowi, że był z nami na Święta i że parę dni temu świętowaliśmy jego kolejne urodziny. Wdzięczność, lekka jak koliber, grzeje mi serce, za każdym razem, gdy o tym myślę. Przede mną parę maili do wysłania, fajnie być na swoim i móc przeplatać pracę życiem, a życie pracą. Czasy wiadomo, kryzysowe, o rany, dziękuję moim klientom, że mają dla mnie pracę. Ależ ta niedziela przyniosła mi prezentów!

Wybierz szczęście Brzmi za słodko?

Trochę się tego bałam, dzieląc się z Wami moją niedzielą. Ale zaryzykuję. I podeprę się autorytetem. Jak pisze Sonia Lubomirsky w książce „Wybierz szczęście”, truizmem jest twierdzenie, że to, jak myślisz – o sobie, o świecie i o innych ludziach, jest dla twojego szczęścia ważniejsze od twojej obiektywnej oceny sytuacji życiowej. Naukowo udowodniono, że poświęcenie swego czasu na wyrobienie nawyku doceniania tego, co mamy, gwarantuje wzrost odczuwania szczęścia. Wyrażanie wdzięczności to meta strategia budowania szczęścia. Wdzięczność można rozumieć na wiele sposobów – jako podziwianie, docenianie, dostrzeganie dobrych stron, dziękowanie sobie i sile wyższej, byciem obecnym „tu i teraz”. Szkoda, jeśli wdzięczność kojarzy nam się tylko z mówieniem dziękuję, gdy otrzymujemy prezent lub coś korzystnego dla nas. W najnowszych badaniach zwraca się uwagę na wielorakie korzyści płynące z okazywania wdzięczności. Ludzie na co dzień okazujący wdzięczność czują się szczęśliwsi, mają więcej energii i mówią, że częściej doświadczają pozytywnych emocji. Są bardziej pomocni, bardziej skłonni do empatii, są bardziej uduchowieni, mają mniej materialistyczne podejście i chętniej przebaczają, niż ludzie mający mniejszą inklinację do okazywania wdzięczności. Rzadziej miewają depresje, rzadziej bywają samotni, zawistni oraz zdenerwowani…

Praktykowanie wdzięczności 

Dziś proponujemy ćwiczenie dla osób, które lubią pisać. Jeśli pisanie sprawia Ci przyjemność, a przelewanie słów na papier idzie Ci lekko, prowadzenie dziennika wdzięczności może Ci przynieść wiele frajdy. Proponujemy dziennik podobny do tych, które prowadzili uczestnicy badań Soni Lubomirsky. Aby prowadzić dziennik:

1. Zaopatrz się w notes lub zeszyt.

2. Wybierz najlepszą dla siebie porę dnia, kiedy masz chwilę na refleksję. Może ranek, gdy chcesz dogrzać się w łóżku, albo parę chwil w autobusie w drodze do szkoły lub pracy, albo wieczorem, przed snem.

3. Co tydzień o wybranej porze zanotuj 3-5 rzeczy, za które jesteś wdzięczna/y, od zwykłych, codziennych spraw (mąż włożył naczynia do zmywarki, wyrosła rzeżucha, dziecko samo się ubrało) do niecodziennych (tej nocy było wyjątkowo piękne niebo, rozpoczęłaś/ąłeś studia). Badania pokazały, że najlepsze wyniki dało praktykowanie wdzięczności nie rzadziej niż raz w tygodniu. Daj sobie na to ćwiczenie kilka tygodni…  

Autorka: Ewa Tyralik, trenerka rozwoju osobistego, specjalistka ds. komunikacji i wizerunku, szefowa portalu Dojrzewalnia.pl; E-Magazyn Endorfina, Tekst pochodzi ze współpracującego serwisu: http://www.dojrzewalnia.pl/endorfina

Dodaj komentarz


Komentarzy: 0

Strefa lekarza Zaloguj się Zarejestruj się