dr n. med. Marcin Olajossy

Psychiatra

Liczba opinii: 19
Średnia ocen:3,6/5
Opinie:19
Zaufanie do kompetencji
3,9
Tłumaczenie choroby i leczenia
3,4
Poświęcony czas
3,5
Kompleksowość podejścia
3,5
Uprzejmość
4,1
Godny polecenia
3,6
Dodaj opinię

Opinie pacjentów

Sortuj wg
2,3/5
Zaufanie do kompetencji
1,0
Tłumaczenie choroby i leczenia
3,0
Poświęcony czas
4,0
Kompleksowość podejścia
1,0
Uprzejmość
4,0
Godny polecenia
1,0

W mojej opinii dr Olajossy jest złym lekarzem. To bardziej filozof, teoretyk, psycholog niż ktoś kto potrafi coś faktycznie zrobić.Kiedy kończyłem z nim współpracę był święcie przekonany że moim problemem jest to, że ludzie mnie obserwują, a ja nigdy, NIGDY, takich dolegliwości nie miałem ani tym bardziej na tego typu rzeczy się nie skarżyłem. Jest psychiatrą który słyszy nie to co pacjent mówi tylko to, co chce żeby pacjent powiedział. Schematyzm patrzenia i zaszufladkowywanie jest u tego lekarza wręcz nieprawdopodobne. Każdy problem somatyczny będzie tłumaczył podłożem psychicznym,chyba nie wie że ...

W mojej opinii dr Olajossy jest złym lekarzem. To bardziej filozof, teoretyk, psycholog niż ktoś kto potrafi coś faktycznie zrobić.Kiedy kończyłem z nim współpracę był święcie przekonany że moim problemem jest to, że ludzie mnie obserwują, a ja nigdy, NIGDY, takich dolegliwości nie miałem ani tym bardziej na tego typu rzeczy się nie skarżyłem. Jest psychiatrą który słyszy nie to co pacjent mówi tylko to, co chce żeby pacjent powiedział. Schematyzm patrzenia i zaszufladkowywanie jest u tego lekarza wręcz nieprawdopodobne. Każdy problem somatyczny będzie tłumaczył podłożem psychicznym,chyba nie wie że istnieją choroby fizyczne i że mają one poważne przełożenie na psychikę człowieka, nie wierzy nawet w ból pacjenta,odradzał mi wizytę u internisty i wszystkim mającym związek ze mną wmawiał że ból sobie sam wymyślam! Nie warto jego wynurzeń słuchać ani się nimi denerwować,w takich przypadkach radzę trzeźwo spojrzeć na problem i kierować się własną intuicją, po pewnym czasie tak zrobiłem i wbrew jego insynuacjom skontaktowałem się z lekarzem wewnętrznym, który na czczo zmierzył mi cukier 340 , ponad trzykrotnie przekraczający normę i będący wskazaniem do rozpoznania cukrzycy, moje dolegliwości fizyczne właśnie stąd się brały ale i tak dr Olajossy przylepił mi łatkę hipochondryka, której, jak każdego stereotypu, właściwie nie da się pozbyć, nawet jeśli taka ocena jest krzywdząca, natomiast ja to co cukrzyca przez parę miesięcy zniszczyła muszę spisać na straty. Mimo że dr Olajossy miał bardzo dużo czasu i możliwości na prawidłowe zorientowanie się w mojej sytuacji i tak nie potrafił dostrzec istoty problemu.Błędnie mnie zdiagnozował i źle leczył.Przypisywał mi leki po których czułem się okropnie, co w połączeniu z ich niezwykle nieprzyjemnymi i dokuczliwymi skutkami ubocznymi, wywieranej przez niego na mnie i na mojej rodzinie presji żebym je stale i regularnie przyjmował doprowadziło do pogorszenia się mojego zdrowia oraz niepotrzebnych konfliktów i spięć z bliskimi.Po tym jak zacząłem regularnie zażywać leki przestałem normalnie funkcjonować,czułem się koszmarnie, zerwałem kontakty ze znajomymi,przerwałem studia i zaprzestałem prób podjęcia pracy.
Stosowanie leków jest swego rodzaju ruletką, poligonem doświadczalnym przeprowadzanym na pacjencie, działaniem na zasadzie "a nuż się trafi na właściwy specyfik", lekarze w zasadzie sami nie wiedzą jak dany lek na konkretną osobę zadziała, a takie leczenie na chybił trafił, w wypadku podania nieodpowiedniego leku prowadzi do nieprzewidzianych, szkodliwych i niejednokrotnie nieodwracalnych następstw. Skuteczność działania tego typu leków opiera się na efekcie placebo oraz zasadzie autosugestii, działają one właściwie tylko wtedy kiedy w nie wierzymy, a trzeba pamiętać że jako substancje sztucznie zsyntetyzowane w laboratoriach nie są dla organizmu obojętne i dłuższe ich stosowanie jest ryzykowne dla zdrowia, a realnych korzyści z nich nie ma żadnych. Psychiatrzy, żeby nic nie zasugerować pacjentowi, nie wspominają o tym jakie działania niepożądane dany lek może wywołać, pacjent jednak ma prawo wiedzieć, a lekarz obowiązek informować co złego może się ze mną dziać po zażyciu leku, oczywiście na wizycie nie ma o tym mowy a poruszenie tego tematu lekarze zbywają wymijającymi odpowiedziami, niestety kiedy wykupię receptę i zacznę przyjmować to co mi zostało przypisane na przemyślenia dla mnie jest już za późno, wizyta za miesiąc, lekarz jest często nieosiągalny, zajęty, a leków bez konsultacji z nim nie można odstawiać.......Pogorszenie stanu zdrowia po przyjęciu leków to codzienność,lekarze kwitują to zazwyczaj bezczelnym,dużo wcześniej przygotowanym do użycia i bardzo często niezgodnym z prawdą "to nie leki szkodzą, to choroba się pogłębiła" nie zadając sobie nawet trudu na przeanalizowanie sytuacji i przemyślenie tego co się dzieje a czasami zwykle tchórzą nie chcąc przyznać się że podali pacjentowi coś co mu zaszkodziło,jako rozwiązanie proponują inne leki, zazwyczaj mocniejsze po których czujemy się równie tragicznie albo i gorzej a od lekarza i tak usłyszymy " to nie leki szkodzą, to choroba" i kolejna porcja chemii.. Ścisłe trzymanie się zaleceń lekarza i konsekwentne, regularne leczenie może zaprowadzić na cmentarz,pomyłki lekarskie kryje ziemia, paradoksem jest że za błędy i niekompetencję lekarza płacą pacjenci.......Oczywiście naszej propozycji spróbowania odstawienia leków lekarz nie będzie poważnie traktował, a taki pomysł nigdy sam lekarzowi nie przyjdzie do głowy, nawet jeśli jest to najlepsze rozwiązanie i jedyna realna szansa na zmianę i poprawę. Nigdy nie spotkałem się nawet z cieniem wyrzutu sumienia u lekarza gdy przypisał mi coś co na mnie źle zadziałało, a powiedzenie czegoś w stylu " może to co zapisałem nie było dla pana odpowiednie" żadnemu lekarzowi, przypuszczam, nigdy nie przejdzie przez usta.
Mnie z rąk lubelskich psychiatrów wyrwali po latach dopiero warszawscy lekarze, w przeciwnym razie prof. Perzyński z dr Olajossy zamęczyli by mnie na śmierć. Ci lekarze nie rozumieją że człowiek który zgodnie z ich zaleceniami stosuje środki po których stale się źle czuje, po pewnym czasie denerwuje się, męczy, buntuje a "znawcy problemu" biorąc to za objaw choroby nakazują leki....Normalny lekarz odłącza pacjenta od źródła cierpienia co szybko przynosi mu ulgę i w niedługim czasie poprawia jego samopoczucie. W psychiatrii bardzo często źródłem cierpienia są leki, a psychiatrzy leczą praktycznie wyłącznie nimi....
Jestem niemal pewny że lubelscy psychiatrzy przyczynili się już do niejednego samobójstwa. Na pewno jeszcze wiele osób lecząc się u psychiatry poczuje się tak jakby trafili z deszczu pod rynnę albo w sam środek burzy z piorunami.
Oczywiście każdego w życiu spotykają kłopoty, nieszczęścia na które w jakiś sposób emocjonalnie musi zareagować,ale teraz widzę że wizyta u psychiatry jest w takim wypadku błędem, bo psychiatra nie jest w stanie nam nic skutecznego zaproponować, albo nas wprowadzi w stan otępienia, otumanienia, osłabienia który nazywa uspokojeniem albo w nienaturalny dla osoby spokojnej i zrównoważonej sposób ją pobudzi, nadwyrężając tym samym tylko jej nerwy, nadmiernie je napinając, co w dłuższej perspektywie prowadzi do przesilenia i pęknięcia, właściwie rozchwiania emocjonalnego i moim zdaniem tego tak polecanego w mediach leczenia depresji,zaburzeń lękowych,afektywnych, nerwicy w wielu przypadkach nie można nazwać leczeniem tylko męczeniem. Najlepszy środek zaradczy w kryzysowej sytuacji dla siebie każdy najszybciej znajdzie sam, każdy wie co jest dla niego dobre, co najlepiej na niego wpływa, rady "specjalistów" od psychiki niczym nie różnią się od tych których może udzielić nam każdy przeciętny, zwykły człowiek, te mądrości każdy zna i może na nie sam bez trudu wpaść bez konieczności płacenia za wizytę.
Z ludzi zgłaszających się do psychiatrów tylko niewielki odsetek są to ludzie rzeczywiście chorzy,dla których leki to konieczność,, reszta boryka się z różnego rodzaju problemami życiowymi,zdrowotnymi,towarzyskimi,finansowymi,zawodowymi,rodzinnymi,osobistymi itp. ale właściwie każdy po jakimś czasie umie trudną dla siebie sytuację przezwyciężyć, zaadaptować się do niej,przystosować, uporać z nią,sam ją przemyśleć i jej przeciwdziałać, psychiatra nie ma w rzeczywistości nic skutecznego do zaproponowania! podaje leki które są ciałem obcym dla naszego systemu nerwowego zaburzającym jego równowagę i tak już wcześniej zachwianą, nasz organizm będzie z lekami walczył co doprowadzi tylko do dodatkowego napięcia. Początkiem każdego psychicznego zaburzenia jest lęk, stres i niepokój, natomiast skutkiem ubocznym praktycznie każdego leku który przypisują psychiatrzy jest między innymi niepokój własnie,o czym producenci leków informują w dołączonych do nich ulotkach, więc niepokój leczy się lekami które same powodują niepokój.... "Chorzy doktorzy"(?)
Źródłem utrzymania lekarza jest ludzkie cierpienie, z tego czerpie on korzyści, na tym żeruje,z tego żyje, człowiek chory to dla lekarza potencjalny przychód,lekarze więc nie są właściwie zainteresowani zdrowym społeczeństwem, to dla lekarza smutna wizja, bez pracy można popaść w depresję,chcąc mieć zajęcie szukają często wielkich problemów tam gdzie ich nie ma, namawiają do leczenia chorób na które nie mają środka zaradczego, które nie uniemożliwiają człowiekowi życia i rzeczą dyskusyjną jest to czy są chorobami, do rangi zaburzenia podnoszą nieistotne, niegroźne,niepatologiczne cechy i je uporczywie, bezskutecznie leczą.
Myślę że dobrym sposobem na poprawę stanu psychicznego społeczeństwa byłoby znaczne zmniejszenie środków finansowych przyznawanych instytucjom i ośrodkom zajmujących się zdrowiem psychicznym i ograniczenia liczby lekarzy tej specjalności, pozostawienia tych najlepszych a nie tych którzy czas zamiast pracy, pacjentowi, zdobywaniu wiedzy, poświęcają na dopychanie się do stanowisk, walce o pozycję i zastanawianiem skąd dostać dofinansowanie, od kogo i ile można dostać i co zrobić żeby NFZ zapłacił. Ścisła kontrola tego co lekarze wpisują w dokumentacji medycznej i kary za jej nierzetelne prowadzenie z jednoczesnym porównywaniem ich zawartości z rzeczywistością i stanem faktycznym pacjenta przysporzyłaby tej instytucji dużych pieniędzy a wiele osób nie miałoby chorób które im lekarze wyłącznie z pobudek finansowych przypisują, wmawiają.Dobro pacjenta jest frazesem którego lekarze używają wtedy kiedy walczą o swoje interesy.
Leczenie psychiatryczne to fikcja, osoba raz wciągnięta w ten mechanizm "pomocy" właściwie nie ma do końca życia szansy żeby się z niego wyplątać, państwo traci pieniądze, pacjenci zdrowie, czas,opinię i bezpowrotnie szansę na udowodnienie że bez leków by sobie poradzili i że to właśnie one są kolejną w ich życiu przeszkodą, na plus wychodzą jedynie lekarze i firmy farmaceutyczne, z których przedstawicielami nota bene dr Olajossy w czasie kiedy do niego chodziłem utrzymywał kontakty, łatwo się więc domyślić dlaczego aplikował mi później nowoczesne, najnowsze,podobno bardzo dobre(?)w jego mniemaniu, ale czy sprawdzone i bezpieczne(?) leki, po których czułem się tak jakbym zjadł towar z półek sklepu chemicznego. Moim zdaniem dr Olajossy i niejeden psychiatra pomogliby wielu swoim pacjentom gdyby przestali ich leczyć i zostawili ich w spokoju. Człowieka nie można zmienić nie niszcząc mu życia.Pozwól więc pan żyć ludziom w ich może dla wielu ekscentryczny, możliwe że niepełny, ale dopasowany do ich możliwości i ich własny sposób. Żeby psychiatrzy uzmysłowili sobie co ludziom robią najlepiej gdyby to co im dają sami na sobie zechcieli najpierw wypróbować, na tak postawioną kwestię na pewno każdy lekarz odpowie tak samo "ale ja nie jestem chory", tylko że jak się okazało ja też nie, panie doktorze, w razie wątpliwości co do tego służę odpowiednią dokumentacją medyczną, a mimo to leki od Pana przyjmowałem z nakazem regularnego ich przyjmowania.
Ten lekarz za zaburzenie psychiczne, natręctwo uważa uczucie miłości i podejrzewam że,o ile już tego nie robi, to niedługo zacznie je leczyć, a stąd prosta droga do doprowadzania ludzi do psychopatii.
Ludzie głębiej przeżywający, wrażliwi potrzebują więcej czasu na dojście do siebie po życiowych wstrząsach, silniej wszystko odczuwają niż ci z płytką emocjonalnością, ale niepotrzebne ich spłycanie lekami powoduje że ich emocje nie mają gdzie rezonować, gdzie się rozejść, to zaburza ich mechanizm trawienia przeżyć i tylko pogarsza sytuację.
Myślenie w sposób odmienny niż prof. Perzyński czy dr Olajossy wydaje się że jest dla nich chore, a każdy przecież z innej perspektywy patrzy na świat, ma inne predyspozycje, zainteresowania ,inną wrażliwość, inni ludzie są dla niego autorytetami,ku innym poglądom się skłania, co innego czyta, ogląda, z innymi ludźmi się kontaktuje. Ludzi kształtują inne doświadczenia życiowe, więc nie ma w zasadzie możliwości żebym myślał w ten sam sposób jak Ci lekarze. Istnienie różnic,, odmienności jest nieuniknione.Poza tym tolerancja i szacunek dla innych zapatrywań jest motorem rozwoju, poszerza horyzonty myślowe i raczej z góry skazanym na niepowodzenie jest stawianie sobie zadania modelowania kogoś na swoją modłę. To po pierwsze.Po drugie ja naprawdę nie mam życzenia być ani gruboskórnym, aroganckim, egocentrycznym zadufanym w sobie chamem ani niepotrafiącym samodzielnie podjąć odważnej decyzji konformistą, z łączną cechą nieuczciwości, nieodpowiedzialności za to co się robi z świadomym lub spowodowanym nieuctwem dezinformowaniem i wprowadzaniem ludzi w "ślepą uliczkę".
Nie wiem czy można za normalną osobę uznać kogoś kto ludziom którzy i tak mają w życiu po górkę dorzuca na plecy kolejne kłopoty, mówiąc że pomaga. Mi ze świadomością że komuś w ciężkiej sytuacji,słabemu,załamanemu przysporzyłem ogromnych cierpień i kolejnych problemów trudno było by żyć, ale podstawowa rada psychiatrów to "nie przejmować się".
Dr Olajossy sprawia wrażenie kogoś kto się pacjentem interesuje, chce pomóc, poświęca czas, rozmawia i w pewnych sytuacjach potrafi nawet zachować się fair, ale jeśli ktoś czegoś nie umie robić to najlepiej dla wszystkich by było żeby się takiej pracy nie podejmował, bo jedynie wszystko popsuje,zniszczy i narobi bałaganu. Pomagać też trzeba umieć, więc dlatego ja uważam dr Olajossy za fatalnego, niekompetentnego i nieznającego się na swojej pracy lekarza.
Moim marzeniem jest to, żeby móc chociaż czuć się tak jak czułem się w chwili gdy zgłaszałem się do psychiatry, a zgłaszałem się oczywiście po to żeby było lepiej. Moje samopoczucie zaczęło się jednak dramatycznie pogarszać gdy "opiekę" nade mną roztoczyli zawodowcy, a to do jakiego stanu psychicznego i fizycznego ostatecznie mnie doprowadzili woła o pomstę do nieba. Mam tylko nadzieję że jest jednak jakaś sprawiedliwość i trzymam mocno kciuki za to, żeby to co dostałem od psychiatrów do nich wróciło i gdzie bym nie był dołożę wszelkich starań by moje życzenie się spełniło.
"Primum non nocere"
doktorowi hab. n. med. Marcinowi Olajossy i profesorowi doktorowi hab. nauk med. Januszowi Perzyńskiemu dedykuję

WięcejMniej
5/5
Zaufanie do kompetencji
5,0
Tłumaczenie choroby i leczenia
5,0
Poświęcony czas
5,0
Kompleksowość podejścia
5,0
Uprzejmość
5,0
Godny polecenia
5,0

Wyśmienity specjalista. Oczywiście opinie o Nim będą negatywne z uwagi na to że rozpoznaje on u pacjentów bardzo skomplikowane choroby, w efekcie czego pacjenci bywają niezadowoleni lub nawet zrozpaczeni. Ja choruję na schizofrenię, depresję i nerwicę natręctw. Nie da się tego wyleczyć. Ja to wiem, ale można zastosować leki które pomogą. Pan profesor dobierał u mnie leki z górnej półki i z dolnej półki trwało to rok czasu, aż wreszcie poczułem się nieco lepiej. Warto udać się na kilka lub kilkanaście wizyt do pana Profesora, nie tylko dlatego że to ...

Wyśmienity specjalista. Oczywiście opinie o Nim będą negatywne z uwagi na to że rozpoznaje on u pacjentów bardzo skomplikowane choroby, w efekcie czego pacjenci bywają niezadowoleni lub nawet zrozpaczeni. Ja choruję na schizofrenię, depresję i nerwicę natręctw. Nie da się tego wyleczyć. Ja to wiem, ale można zastosować leki które pomogą. Pan profesor dobierał u mnie leki z górnej półki i z dolnej półki trwało to rok czasu, aż wreszcie poczułem się nieco lepiej. Warto udać się na kilka lub kilkanaście wizyt do pana Profesora, nie tylko dlatego że to dobry lekarz, ale również szczery człowiek. Gdy coś szło nie tak, moje zachowania były nie adekwatne nie ukrywał tego tylko szybko dawał mi zastrzyk z lekarstwem abym nie zrobił sobie czy innym ludziom krzywdy. Osoba chora psychicznie musi być w miarę możliwości odpowiedzialna, rodzina musi być odpowiedzialna i nie można środka ciężkości przenosić tylko wyłącznie na lekarza prowadzącego. W opinii mojej mamy bardzo dobry fachowiec, a moja mama jest bardzo wymagająca, bo ciężko pracuje na moje utrzymanie. W opinii mojego taty przyzwoity i oczytany człowiek. W mojej opinii jeden z najlepszych psychiatrów w Polsce, ale nie cudotwórca.Nie oczekujmy w psychiatrii cudów. Jeśli ktoś chce cudu niech się modli i przystępuje często do sakramentów świętych bo to jest na wyciągnięcie ręki i konsoliduje rodzinę.
Różne sprzeczne informacje krążą w internecie na temat prof Marcina Olajossy, dlatego jako pacjent który leczy się u niego już 3 lata muszę go wyróżnić na tle innych psychiatrów, a choruję na psychozę 8 lat. Zobaczcie ludzie sami czy źle prowadzony przez lekarza pacjent samodzielnie napisłaby gramatycznie poprawną opinię o nim??? Polecam.

WięcejMniej
5/5
Zaufanie do kompetencji
5,0
Tłumaczenie choroby i leczenia
5,0
Poświęcony czas
5,0
Kompleksowość podejścia
5,0
Uprzejmość
5,0
Godny polecenia
5,0

wybitny specjalista, który potrafi zauważyć rzeczy ważne nie pomijając mniej istotnych, traktuje swój zawód z pasją co ma wpływ na jakość leczenia i porad

wybitny specjalista, który potrafi zauważyć rzeczy ważne nie pomijając mniej istotnych, traktuje swój zawód z pasją co ma wpływ na jakość leczenia i porad

5/5
Zaufanie do kompetencji
5,0
Tłumaczenie choroby i leczenia
5,0
Poświęcony czas
5,0
Kompleksowość podejścia
5,0
Uprzejmość
5,0
Godny polecenia
5,0

Jestem lekarzem któremu przydarzyło się ciężko zachorować. Z pewnymi problemami psychicznymi męczyłem się ponad rok. Leczenie jakie stosowali moi koledzy było bardzo nowoczesne i zgodne ze sztuką, ale dopiero Pan doktor Olajossy rozeznał mój problem i zastosował leki, które pomogły mi wyjść z ciężkiej opresji.Leczy mnie za darmo szanując dobry obyczaj panujący wśród lekarzy. Aktualnie spotykam się z nim raz w miesiącu i za każdym razem jest w stanie bardzo szybko rozpoznać problemy zdrowotne, które mnie dotyczą. Świetnie orientuje się w farmakologii leków i ma swoje duże doświadczenie kliniczne. Ponadto ...

Jestem lekarzem któremu przydarzyło się ciężko zachorować. Z pewnymi problemami psychicznymi męczyłem się ponad rok. Leczenie jakie stosowali moi koledzy było bardzo nowoczesne i zgodne ze sztuką, ale dopiero Pan doktor Olajossy rozeznał mój problem i zastosował leki, które pomogły mi wyjść z ciężkiej opresji.Leczy mnie za darmo szanując dobry obyczaj panujący wśród lekarzy. Aktualnie spotykam się z nim raz w miesiącu i za każdym razem jest w stanie bardzo szybko rozpoznać problemy zdrowotne, które mnie dotyczą. Świetnie orientuje się w farmakologii leków i ma swoje duże doświadczenie kliniczne. Ponadto w internecie znalazłem informacje o jego szerokich zainteresowaniach medycyną i olbrzymim dorobku naukowym, dzięki temu Pan doktor prezentuje podejście holistyczne do pacjenta. Jest człowiekiem niezwykle opanowanym, cierpliwym i spokojnym, zwykle uśmiechniętym.

WięcejMniej
1,7/5
Zaufanie do kompetencji
1,0
Tłumaczenie choroby i leczenia
1,0
Poświęcony czas
3,0
Kompleksowość podejścia
1,0
Uprzejmość
3,0
Godny polecenia
1,0

Lekarz, który ukradł mi życie.

Lekarz, który ukradł mi życie.

5/5
Zaufanie do kompetencji
5,0
Tłumaczenie choroby i leczenia
5,0
Poświęcony czas
5,0
Kompleksowość podejścia
5,0
Uprzejmość
5,0
Godny polecenia
5,0

lekarz z prawdziwym wyczuciem godności pacjenta, pracuje z pacjentem indywidualnie, co zawsze daje dobre efekty.

lekarz z prawdziwym wyczuciem godności pacjenta, pracuje z pacjentem indywidualnie, co zawsze daje dobre efekty.

1,2/5
Zaufanie do kompetencji
2,0
Tłumaczenie choroby i leczenia
1,0
Poświęcony czas
1,0
Kompleksowość podejścia
1,0
Uprzejmość
1,0
Godny polecenia
1,0

Lekarz ten jest wybitnie nieszczery. W karcie pisze zupełnie inne rzeczy niż te, które mówi w cztery oczy. Jego podejście do pacjenta jest władcze: ja wiem o Panu najlepiej, a Pan w niczym nie ma racji (z zainteresowań ma medycynę pastoralną - to się nie dziwię). Podczas pierwszych wizyt silił się na uśmiechy i serdeczności - "niestety", jego talent do medycyny góruje nad talentem aktorskim i podczas ostatnich dawał mi do zrozumienia przykładami swoich pacjentów, że innego jak on lekarza sobie nie znajdę. Sic! Jeżeli ktoś potrzebuje psychiatry, żeby leczyć ...

Lekarz ten jest wybitnie nieszczery. W karcie pisze zupełnie inne rzeczy niż te, które mówi w cztery oczy. Jego podejście do pacjenta jest władcze: ja wiem o Panu najlepiej, a Pan w niczym nie ma racji (z zainteresowań
ma medycynę pastoralną - to się nie dziwię). Podczas pierwszych wizyt silił się na uśmiechy i serdeczności - "niestety", jego talent do medycyny góruje nad talentem aktorskim i podczas ostatnich dawał mi do zrozumienia przykładami swoich pacjentów, że innego jak on lekarza sobie nie znajdę. Sic!
Jeżeli ktoś potrzebuje psychiatry, żeby leczyć swoją duszę, nie radzę nawet jednej wizyty. Najlepiej zacząć od psychologa.
Pozdrawiam

WięcejMniej
3,3/5
Zaufanie do kompetencji
4,0
Tłumaczenie choroby i leczenia
4,0
Poświęcony czas
1,0
Kompleksowość podejścia
3,0
Uprzejmość
4,0
Godny polecenia
4,0

Zmienił mi leczenie. Zamienił neuroleptyki na przeciwdepresyjne. Jako przyczynę dolegliwości podał lęk, a jak dotąd byłem leczony na schizofrenię. Dobre rozpoznanie i leczenie. Niestety poświęca mało czasu, brak z nim kontaktu telefonicznego.

Zmienił mi leczenie. Zamienił neuroleptyki na przeciwdepresyjne. Jako przyczynę dolegliwości podał lęk, a jak dotąd byłem leczony na schizofrenię. Dobre rozpoznanie i leczenie. Niestety poświęca mało czasu, brak z nim kontaktu telefonicznego.

4,5/5
Zaufanie do kompetencji
5,0
Tłumaczenie choroby i leczenia
2,0
Poświęcony czas
5,0
Kompleksowość podejścia
5,0
Uprzejmość
5,0
Godny polecenia
5,0

wybitny klinicysta, jestem Jego pacjentem od 84 r, m. b.

wybitny klinicysta, jestem Jego pacjentem od 84 r, m. b.

5/5
Zaufanie do kompetencji
5,0
Tłumaczenie choroby i leczenia
5,0
Poświęcony czas
5,0
Kompleksowość podejścia
5,0
Uprzejmość
5,0
Godny polecenia
5,0

Można powiedzieć, że uratował moje życie, kiedy pomógł mojej psychotycznej matce, którą sama się okpiekuję.

Można powiedzieć, że uratował moje życie, kiedy pomógł mojej psychotycznej matce, którą sama się okpiekuję.

Dodaj opinię

Oceń 6 elementów wizyty i wyraź swoją opinię na temat lekarza.
Przeczytaj poradnik dodawania opinii.

  • Zaufanie do kompetencji
  • Poświęcony czas
  • Godny polecenia
  • Tłumaczenie choroby i leczenia
  • Kompleksowość podejścia
  • Uprzejmość

Copyright ©2018 RankingLekarzy.pl

Strefa lekarza Zaloguj się Zarejestruj się
display statdisplay statlastseen stat